Przejdź do głównej zawartości

Sposoby na znalezienie miłości cz. I. Szybkie randki-pierwsze wrażenie bywa złudne


Jeżeli jesteś w gronie szczęśliwców, którym udało się znaleźć miłość nie szukając jej, zazdroszczę.
Obserwując młodych ludzi wokół mnie, stwierdzam jednoznacznie, miłość trudno zaleźć. Główną przyczyną jest chyba brak czasu. Pracujemy, studiujemy, zostaje mało czasu na najbliższą rodzinę i przyjaciół, a co dopiero na bujne życie towarzyskie.Wiem, to z własnego doświadczenia. Mając wolny wieczór, wolę go spędzić w domu z najbliższą przyjaciółką niż włóczyć się po mieście zmęczona po całym tygodniu. Tkwimy więc w tym samym środowisku, zamykając miłości drzwi do wejścia. Ale jak zwykle nowinki wychodzą nam z pomocą. Dla tych najbardziej zapracowanych -szybkie randki.

Jeszcze niedawno szybkie randki (speed dating) oglądaliśmy tylko na ekranie telewizorów, gdy akurat transmitowano jakąś amerykańską komedię romantyczną. Tak niewiele czasu musiało upłynąć i speed dating jest już w Polsce. Jest i prosperuje coraz to prężniej i dumniej.

Słysząc o tym po raz pierwszy pomyślałam -"na pewno chodzą tam sami wdowcy albo informatycy po 30 bez żony". Pomysł porzuciłam, nie zastanawiając się nad tym zbyt długo. Sięgnęłam po tindera. Tinder jednak nie spełnił moich oczekiwań, ponieważ jak się okazało, zawsze był jakiś "haczyk"(o tinderze napiszę osobny tekst).
Po roku od mojego pierwszego zderzenia z szybkimi, dowiedziałam się o paru koleżankach, które na czymś takim były i przekonywały, że faceci są normalni i były bardzo pozytywnie zaskoczone. Kiedy jednej z nich udało się znaleźć miłość w ten sposób pomyślałam- muszę spróbować. Przewaga szybkich randek nad tinderem jest ogromna, widzisz kogoś, rozmawiasz z tą osobą, czujesz to pierwsze wrażenie i unikasz stresu związanego ze spotkaniem się z kimś kogo widziałaś ( i on ciebie) tylko na zdjęciach.

Jak to wygląda?
Wchodzisz na stronę szybkich randek w twoim mieście, wybierasz sobie grupę wiekową np. 21-25, można też wybrać grupę tematyczną np. dla sportowców. Zapisujemy się, do tego celu należy podać numer telefonu oraz email. Z góry polecam założyć sobie nowy, bez naszego imienia i nazwiska, żeby dana osoba nie wypisywała do nas, na naszego prywatnego maila. Za całą zabawę należy zapłacić, ceny bywają różne, zazwyczaj ok. 30 zł. Później czekamy na maila od organizatorów z miejscem i datą spotkania.

Z doświadczenia nie polecam jakiegoś szczególnego strojenia się. Nie ma to większego sensu, wyglądam na desperatki. Mężczyźni ubrani w koszule ale raczej na "luzie". Kobiety ładnie ale skromnie. I tak też polecam ubrać się tym, którzy się na taką zabawę wybierają.

Gdy docieramy na miejsce dostajemy numerek, długopis, tabelkę z numerami i imionami mężczyzn, gdzie zaznaczamy tak lub nie. Jeżeli Pan też da nam tak, na maila podanego podczas rejestracji wysyłany jest jego mail i numer telefonu (zarówno ty otrzymujesz jego, jak on twój). Dodatkowo dostajemy kartkę dla nas, na której możemy zapisywać sobie informację o danym Panu i polecam to robić, ponieważ rozmawiając godzinę z 14 Panami, naprawdę możecie nie pamiętać, który był który :)
Moja taktyka polegała na tym, że zapisywałam sobie jedną główną cechę charakterystyczną i był to w moim przypadku najczęściej kierunek studiów.

Po otrzymaniu tych wszystkich dobrodziejstw, siadamy do stolika. Tutaj jako kobiety, my mamy lepiej, bo przez całą randkę, nie zmieniamy miejsc, to panowie wędrują od jednej do drugiej Pani (jak w życiu).

Po wejściu zobaczyłam bardzo atrakcyjne młode kobiety i tu doznałam pierwszego szoku. Spodziewałam się, że parę może być ładniejszych ale czegoś takiego - nigdy w życiu!
Rzuciłam okiem na facetów i też byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.
Rozmowy trwają około 6-7 minut, nie ma się kompletnie czym stresować, to tak mało czasu, że można to jakoś przeboleć nawet jak nie ma się o czym rozmawiać. Jacy byli faceci? Różni. Było paru bardzo przystojnych ale nie przykuli mojej uwagi, ponieważ nie rozmawiało mi się z nimi zbyt dobrze. Było paru dziwaków, zamkniętych w świecie nauki.  Jednak co ważne, nie spotkałam tam żadnego synka mamusi, większość Panów zarówno pracowała jak i studiowała.
Kto zdobył moje serce w te 6 minut? Było dwóch takich panów, jeden nie był atrakcyjny z wyglądu ale skradł moje serce poczuciem humoru i błyskotliwością. Drugi był dość przystojny a do tego miał tę męską sylwetkę. Miał pasję, dobrą pracę, ambitne studia, dobrze mi się z nim rozmawiało, nawet bardzo. Wydawał się otwarty, pewny siebie, zaradny i to z nim wiązałam największe nadzieje.

Po paru dniach od szybkiej randki umówiliśmy się na normalną. I tutaj odchodzi stres jaki towarzyszy nam przy spotkaniach z internetu. Wiemy, że ta osoba nas widziała i podobamy jej się tacy jacy jesteśmy na żywo. Sami też wiemy czego się spodziewać.
Poszliśmy na kawę i powiem wam, że to była najgorsza kawa w moim życiu. Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, że pierwsze wrażenie może być tak złudne! Z męskiego, poukładanego faceta nie zostało nic. Jego miejsce zajął synek mamusi, z wyprasowaną przez nią koszulą, który pojęcia nie ma jak się rozmawia z kobietą, Trząsł się, jąkał i pocił jak na maratonie. Dodatkowo mówił, tak cicho, że w ogóle go nie słyszałam ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to jego śmiertelnie poważne poczucie humoru, kompletnie odmienne od mojego. Brał na poważnie wszystko co mówiłam i już sama nie wiem, czy moje żarty są takie trudne do zrozumienia czy on miał jedną klepkę za mało.
W każdym razie jak nie trudno się domyślić, telefonu więcej nie odebrałam.
Dałam więc szansę Panu błyskotliwemu, ale ostatecznie żadnej nawet najmniejszej, nawet minimalnej chemii nie było, przynajmniej z mojej strony. Kolega super, ale nie facet.

Z moich szybkich randek nic nie wyszło, jak wszystko w moim życiu ale moja przyjaciółka jest już od dwóch miesięcy zakochana. Znam jeszcze parę osób, które się tak poznały i są szczęśliwe. Myślę, że jeżeli jesteś osobą, która też szuka, to warto spróbować. Naprawdę to nie jest miejsce samych desperatów, Raczej dla tych mniej imprezowych i otwartych. Radziłabym tylko nie zakochiwać się od pierwszego wrażenia, bo jak widać to wrażenie, szczególnie gdy jest siedmiominutowe, może być mylące.

Pozdrawiam,
Z.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Semilac kontra NeoNail. Który lakier hybrydowy wybrać?

Paznokcie są ogromną ozdobą dłoni, jak i całej kobiety. Możemy po ich wyglądzie dużo powiedzieć o samej właścicielce. Każda z nas, która przywiązuje wagę do wyglądu swoich dłoni, a co za tym idzie- paznokci, przeżyła koszmar ze standardowymi lakierami, które ścierają się z końcówek paznokci lub w gorszym wypadku- odpryskują. Moja przygoda z paznokciami zaczęła się jeszcze w podstawówce ale dopiero od dwóch lat używam lakierów hybrydowych. Semilac vs. NeoNail Ponieważ opinii na temat  lakierów marki Semilac jak i marki NeoNail w internecie jest sporo, skupię się na różnicach i mojej opinii na ich temat. 1.Cena. Lakiery hybrydowe marki Semilac na stronie zaczynają się od 29 zł , natomiast stacjonarnie (tylko tak kupuję) lakiery NeoNail kosztują od 27 zł . Różnica nieduża, jednak przy większych zamówieniach możemy ją odczuć. Z drugiej strony w Semilac'u dostajemy 1 ml lakieru więcej. Dla mnie nie jest, to żadną zaletą, ponieważ i tak nie jestem w stanie samodz...

Czy warto pomagać ludziom?

Żeby rozładować napięcie, niczym Zofia Nałkowska w Granicy, zdradzę zakończenie na początku- nie . Ludziom nie warto pomagać. Nie mam namyśli pomocy, która obejmuje zbiórki dla ubogich, wysłania sms'a o treści "pomagam" czy udział w szlachetnej paczce. Nie warto pomagać ludziom rozwiązując ich problemy, przejmując inicjatywę za ich życie, żeby zaraz oddać im nowe, lepsze. Młodsi bywamy mądrzejsi W swoim życiu próbowałam dwóch sposobów radzenia sobie z problemami i mam porównanie. Paradoksalnie doszłam do wniosku, że moje podejście do ludzi i przyjaźni było mądrzejsze, gdy byłam w liceum, niż teraz gdy kończę studia! W gimnazjum dostałam lekcję życia jak nigdy, z jednej strony przeżywałam koszmar w szkole, z drugiej w domu. Ludzie w okół byli straszni, moi przyjaciele stali się źródłem udręki. zmieniali się jak dni w tygodniu, wykorzystując moje słabości i moją tragedię, która toczyła się w moim domu przeciwko mnie.  Wnioski jakie wyciągnęłam z ...

"uwierz w siebie, dasz radę"- czyli największy bullshit ostatnich czasów.

"Życie jest bankietem. Tragedią tego świata jest, że większość umiera na nim z głodu." * Kolejny, piękny, ckliwy cytat. Pokazujący jakie to wielkie mamy możliwości, ile na świecie jest dla nas dobra, po które wystarczy sięgnąć ręką. No, czasami ewentualnie trzeba trochę pobiegać, poskakać, poszukać, pomęczyć się ale wszystko jest możliwe. Nie sądzę. Weź się w garść, możesz być kim zechcesz, możesz odnieść sukces jeżeli tylko chcesz i tak dalej i tak dalej. Ciągle to słyszę. Pełno jest takich tekstów, filmików, pseudo-porad jak odnaleźć siebie i jak nadać swojemu życiu inną jakość. Nie wiem jaki jest tego cel, ale jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze.  Kanały makijażowe się już przejadły, rynek się wysycił, to teraz popiszmy sobie pseudo-psychologiczne porady, a że ponad 25% populacji światowej nie widzi sensu życia, to chyba całkiem niezły interes. Muszę przyznać, że był czas kiedy i ja się trochę na to nabrałam, po czym jednak szybko zd...

zofia.henryk.jakubowska@gmail.com